Od 1931 do dziś

Historia żużla w Ostrowie Wielkopolskim: 6 klubów, dziesiątki sezonów i ani jednej prostej linii

Ostrów miał żużel wcześniej niż większość polskich ośrodków, ale nigdy nie miał go nieprzerwanie. Poniżej pełna chronologia klubów, wyników i momentów, w których dyscyplina w tym mieście po prostu znikała.

1931 1948 1955 1979 1992 2003 kolejne starty dyscypliny w mieście

01.Pierwsze wyścigi w 1931 roku i przedwojenny Klub Motocyklowy Ostrów

Ostrowski żużel liczy się od 8 listopada 1931 roku, kiedy na torze miejskim odbyły się pierwsze wyścigi motocyklowe z udziałem piętnastu członków Klubu Motocyklowego Ostrów. Rok później rozegrano już cztery imprezy, w tym zawody o mistrzostwo miasta 24 kwietnia 1932. Klub przystąpił do Polskiego Związku Motocyklowego w 1933 roku, a ostatnie przedwojenne zawody na ostrowskim torze odbyły się 17 października 1937.

Trzeba pamiętać, jak wyglądał ten sport w latach trzydziestych. Nie było jeszcze mowy o profesjonalnych motocyklach żużlowych w dzisiejszym rozumieniu. Zawodnicy startowali na maszynach przerobionych z pojazdów drogowych, w skórzanych kurtkach i kaskach, które dziś nie przeszłyby żadnej kontroli technicznej. Tory były po prostu udeptaną ziemią, a organizacja opierała się na entuzjazmie kilkunastu osób z lokalnego klubu. Mimo to widowisko przyciągało tłumy, bo motocykl w mieście wielkości Ostrowa był wtedy rzadkością i sam jego widok robił wrażenie.

Ten przedwojenny okres bywa pomijany w opracowaniach, a szkoda. To on decyduje o tym, że w 2021 roku miasto obchodziło dziewięćdziesięciolecie dyscypliny. Bez tych zawodów z listopada 1931 licznik zacząłby się dopiero po wojnie. Warto też zauważyć, że Ostrów wcale nie był tu wyjątkiem, bo w tym samym czasie tory powstawały w kilkunastu miastach na terenie ówczesnej Polski. Różnica polega na tym, że tutaj tradycja przetrwała, choć z długimi przerwami.

Wojna przerwała wszystko na jedenaście lat. Sprzęt zniknął, ludzie się rozproszyli, a tor zarósł. Odbudowa zaczęła się dopiero pod koniec lat czterdziestych i to już zupełnie inna historia, z inną strukturą organizacyjną i innym systemem rozgrywek.

02.KM Ostrów i srebrny medal drużynowych mistrzostw Polski w 1949

Po wojnie żużel wrócił do Ostrowa w 1948 roku jako Klub Motorowy Ostrów Wielkopolski. Już rok później drużyna sięgnęła po srebrny medal drużynowych mistrzostw Polski. To do dziś jeden z najmocniejszych punktów w całej historii ostrowskiego sportu żużlowego, a nazwiska z tamtego składu, między innymi Stefana Maciejewskiego, Ludwika Rataja i Bonifacego Spitalniaka, funkcjonują w lokalnej pamięci do dziś.

KM Ostrów startował w lidze do 1952 roku. Potem sekcja zniknęła, tak jak wiele innych w tamtym okresie, głównie z powodów organizacyjnych i zmian w strukturze sportu zrzeszeniowego. Przerwa trwała trzy lata. W 1955 roku podjęto pierwszą próbę reaktywacji i do rozgrywek przystąpił nowy klub pod nazwą Ostrovia, działający przed odwilżą w ramach zrzeszenia Kolejarz.

Ta pierwsza Ostrovia jeździła w lidze do 1959 roku. Sekcję rozwiązano po sezonie i miasto zostało bez żużla na dwie dekady. Dwadzieścia lat to bardzo dużo. Wystarczająco, żeby wyrosło całe pokolenie ostrowian, które nigdy nie widziało wyścigu na własne oczy. Kiedy w 1979 roku dyscyplina wróciła, trzeba było praktycznie od zera budować i drużynę, i publiczność.

Ta reaktywacja okazała się jednak najdłuższą w historii miasta. Ostrovia startowała w rozgrywkach nieprzerwanie od 1979 do 1991 roku. Na inaugurację zajęła ostatnie miejsce w drugiej lidze, co nie było zaskoczeniem przy składzie budowanym w pośpiechu. Przez kolejne lata zespół systematycznie się poprawiał.

03.Awans z 1988 roku i najkrótszy pobyt w elicie

W 1988 roku Ostrovia wygrała rozgrywki drugiej ligi i awansowała do pierwszej, czyli ówczesnej najwyższej klasy rozgrywkowej. Sezon 1989 spędzony w elicie zakończył się ostatnim miejscem. To scenariusz, który powtórzy się w ostrowskim żużlu jeszcze kilka razy: wywalczyć awans, nie zdążyć wzmocnić składu, spaść po roku.

Lata 1990 i 1991 przyniosły odpowiednio ostatnią i przedostatnią lokatę w kraju. Klub praktycznie przestał istnieć w dotychczasowej formie. Od sezonu 1992 w rozgrywkach startowała już Iskra Ostrów, kolejny podmiot budujący na tych samych fundamentach. Ciekawostką z tamtego okresu jest to, że do składu Iskry dołączył wtedy dwudziestodwuletni Tony Rickardsson, który pojechał w dwóch meczach ligowych. Kilka lat później został jednym z najbardziej utytułowanych żużlowców w historii dyscypliny.

Iskra funkcjonowała do 2002 roku, z przerwą w sezonie 1995. W 1997 wywalczyła awans do pierwszej ligi i spędziła w niej jeden sezon, 1998. Potem znowu równia pochyła: spadek, brak stabilizacji w niższej klasie i w 2000 roku najniższy poziom w historii klubu. Po sezonie 2002 Iskra zakończyła działalność.

Historia powtórzyła się w 2003, kiedy powstał kolejny KM Ostrów. Ten akurat zaczął mocno, bo już w pierwszym sezonie wywalczył awans o klasę wyżej. W latach 2005-2007 należał do czołówki ligi i trzykrotnie walczył w barażach o wejście do ekstraligi, za każdym razem bez powodzenia. Sezon 2009 był ostatnim w jego historii. Klub zajął ostatnie miejsce i sportowo spadł, ale o końcu zdecydowały długi i ogłoszona upadłość.

04.Chronologia klubów w jednej tabeli

Nazwy się mieszają, więc zestawienie poniżej pomaga poukładać, kto kiedy jeździł i pod jakim szyldem. To ważne przy czytaniu starych relacji prasowych, bo ten sam tor i ta sama publiczność występują tam pod pięcioma różnymi nazwami klubowymi.

Kluby żużlowe z Ostrowa Wielkopolskiego w rozgrywkach ligowych
KlubLata startów w lidzeNajważniejszy moment
Klub Motocyklowy Ostrówokres przedwojenny, od 1931Pierwsze wyścigi na torze miejskim i przystąpienie do PZM w 1933
KM Ostrów Wielkopolski1948-1952Srebrny medal drużynowych mistrzostw Polski w 1949
KKS Ostrovia1955-1959 oraz 1979-1991Awans do najwyższej klasy w 1988
TŻ Iskra Ostrów1992-1994 oraz 1996-2002Awans i sezon 1998 w wyższej klasie rozgrywkowej
KM Ostrów2003-2009Trzy baraże o ekstraligę w latach 2005-2007
ŻKS Ostrovia2010-2015Licencja na starty przyznana w lutym 2010, awans po sezonie 2011

Jeżeli chcesz zobaczyć, w jakich warunkach rozgrywano te wszystkie sezony, przeczytaj opracowanie o Stadionie Miejskim i torze żużlowym w Ostrowie. Obiekt przez dekady się zmieniał, ale sam owal pozostał w tym samym miejscu.

05.Sezon 2010, czyli restart od zera

Po upadku KM Ostrów w 2009 roku żużel w mieście przejęła nowa struktura, zarejestrowana najpierw jako stowarzyszenie, a potem jako członek Polskiego Związku Motorowego. W lutym 2010 klub otrzymał licencję na starty w drugiej lidze i mógł przystąpić do rozgrywek. Formalnie zaczynano od zera, choć ludzie, tor i kibice byli ci sami.

Budowanie składu na taki sezon wygląda inaczej niż normalna praca menedżera. Nie ma czasu na wybieranie, bierze się to, co jest dostępne po zamknięciu okna transferowego przez inne kluby. W ostrowskiej kadrze na 2010 rok znaleźli się między innymi Zbigniew Czerwiński, Krystian Klecha, Mariusz Staszewski, a także grupa obcokrajowców: Australijczyk Shane Parker, Szwed Daniel Davidsson, Słoweńcy Maks Gregoric i Matija Duh oraz Fin Jari Aulis Mäkinen. Do tego dochodzili juniorzy, w tym Piotr Świdziński, syn byłego zawodnika Ostrovii Kazimierza Świdzińskiego, który certyfikat żużlowy zdobył w połowie 2009 roku.

Taki miks ma swoje zalety i swoje ryzyko. Doświadczeni zawodnicy dają punkty od pierwszego meczu, ale mają swoje lata i kalendarz startów w innych ligach. Młodzi są tańsi i głodni jazdy, tylko trzeba im dać czas, a w lidze czasu zwykle nie ma. Obcokrajowcy z niższych półek bywają odkryciami, jak w przypadku Matiji Duha, który później rozwinął karierę znacznie mocniej, niż wskazywałby jego dorobek z tamtego okresu.

Pierwszy trening tamtego sezonu odbył się w marcu, a sparingi i turnieje przedsezonowe kilka razy przekładano z powodu pogody. Inauguracja przypadła na 5 kwietnia meczem wyjazdowym z Opolem, a tydzień później zaplanowano pierwsze spotkanie u siebie z Krakowem. Rywalami w tamtej lidze były między innymi Łódź, Krosno, Lublin, Piła i Rawicz. Sezon zakończył się trzecim miejscem, co przy warunkach startowych było wynikiem naprawdę przyzwoitym.

06.Dlaczego kluby żużlowe upadają i co z tego wynika dla kibica

Kiedy patrzysz na listę ostrowskich klubów, rzuca się w oczy jedno: prawie każdy z nich skończył działalność, a nie został po prostu przekształcony. To nie jest specyfika Ostrowa, tylko cecha całej polskiej dyscypliny w drugiej połowie dwudziestego wieku i na początku obecnego. Powód numer jeden to koszty. Żużel jest drogi w sposób, którego nie widać z trybuny. Jeden motocykl to wydatek porównywalny z dobrym samochodem, a zawodnik potrzebuje przynajmniej dwóch, żeby w razie defektu móc dojechać do następnego biegu. Do tego dochodzą silniki wysyłane do tuningu po kilkunastu startach, opony, paliwo metanolowe, transport, mechanicy i ubezpieczenia. Klub musi to wszystko sfinansować albo przerzucić na zawodnika w ramach kontraktu, co i tak podnosi stawkę kontraktu.

Powód numer dwa to sposób finansowania. Polski żużel od dekad opiera się na pieniądzach publicznych i sponsorach powiązanych z lokalnym biznesem. To działa, dopóki działa. Zmiana układu sił w radzie miasta, kryzys w branży głównego sponsora albo jedna nieudana inwestycja potrafią wywrócić budżet w środku sezonu. A sezon trwa i kontrakty trzeba płacić, bo zawodnicy mają prawo do wynagrodzenia niezależnie od tego, czy klubowi udało się zebrać deklarowaną kwotę. Stąd biorą się długi, a z długów postępowania upadłościowe. W ostrowskim przypadku dokładnie to zamknęło historię KM Ostrów po sezonie 2009.

Trzeci powód jest bardziej subtelny i dotyczy zarządzania sportowego. Awans do wyższej klasy rozgrywkowej brzmi jak sukces i faktycznie nim jest, ale niesie ze sobą pułapkę. W wyższej lidze rosną wymagania licencyjne, wzrastają stawki kontraktowe zawodników, pojawiają się obowiązki wobec transmisji telewizyjnych i wyższe koszty organizacji zawodów. Klub, który awansował dzięki dobrze poskładanemu składowi za rozsądne pieniądze, nagle musi wydać dwa razy więcej, żeby w ogóle utrzymać się w tabeli. Jeśli nie ma za sobą stabilnego zaplecza, kończy się to spadkiem po jednym sezonie i dziurą budżetową, która ciągnie się latami. Historia Ostrowa dostarcza tego przykładu co najmniej dwukrotnie, w 1989 i w 1998 roku.

Dla kibica ma to konkretne konsekwencje, o których rzadko się mówi wprost. Po pierwsze, przywiązanie do konkretnej nazwy klubu bywa złudne, bo nazwa może zniknąć w ciągu jednej zimy. Ludzie kibicują raczej miastu, torowi i tej konkretnej niedzieli w kalendarzu niż podmiotowi prawnemu. Po drugie, obecność na trybunie ma realne znaczenie finansowe, znacznie większe niż w piłce nożnej wyższych klas rozgrywkowych, gdzie wpływy z biletów to margines przy prawach telewizyjnych. W drugiej lidze żużlowej każde tysiąc osób więcej na meczu jest odczuwalne w kasie. Po trzecie, kibic w mniejszym ośrodku bardzo często staje się częścią zaplecza organizacyjnego, bo ktoś musi pomóc przy torze, przy bandach, przy obsłudze imprezy. To nie jest wyjątek, tylko norma.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wiedzieć, zanim zacznie się narzekać na zarząd czy menedżera. Żużel to sport, w którym wynik zależy od czynników praktycznie nie do kontrolowania. Kontuzja lidera w czerwcu zmienia całą sezonową matematykę. Deszcz w niedzielę oznacza przełożony mecz i podwójne koszty organizacyjne. Zawodnik jeżdżący równolegle w lidze brytyjskiej może po prostu nie dolecieć na czas z powodu odwołanego lotu. Kalendarz układa się z tygodnia na tydzień i nikt nie ma nad tym pełnej władzy. Kiedy przeglądasz wyniki z lat siedemdziesiątych czy dwutysięcznych i widzisz nieoczekiwane załamanie formy drużyny w środku rundy, prawdopodobnie za tym stoi coś takiego, a nie brak zaangażowania. Warto o tym pamiętać, bo historia zapisana wyłącznie w tabelach pomija połowę tego, co naprawdę się wydarzyło.

Chcesz zobaczyć drugą stronę tej opowieści? Zajrzyj do materiału o drodze zawodnika i licencjach żużlowych, gdzie opisujemy, jak wygląda to samo zjawisko z perspektywy człowieka na motocyklu. Warto też sprawdzić przepisy rozgrywek, bo bez nich część historycznych wyników jest trudna do zinterpretowania.